2 maj 2015

Apel /Appeal

Moi drodzy,

Ostatnio znów zaczęło dziać się lepiej w moim życiu. Odnalazłam odpowiedzi na wiele moich pytań. Wszystko wydawało się być już klarowne i nagle pewna informacja dosłownie zwaliła mnie z nóg. Nie będę wchodzić w szczegóły, ponieważ nie chcę angażować tu osób trzecich.
Informacja dotyczyła śmierci osoby, którą znałam. Zmroziło mnie tego dnia. Pojawiło się we mnie mnóstwo skrajnych uczuć. Miotałam się tak przez cały dzień i noc. Nie mogłam spać. Dużo myślałam, o tym co mogę zrobić, jak pomóc, co powinnam. Wyłonił się ogrom pytań, wątpliwości i jedna wielka pędząca mieszanina myśli. Jest to wielce przykre i smutne wydarzenie dla rodziny i znajomych zmarłej osoby. Łatwo jest mówić innym "tę osobę już nic nie boli", "nie martw się", "musisz żyć dalej" itp. Jednak te frazesy nie pomagają ani zmarłej osobie ani tym, którzy ubolewają. Będąc dotkniętym śmiercią bliskiej osoby lub rodziny nie wiesz co zrobić, co myśleć, jak myśleć, co dalej. Nie mam recepty na ból, ani nie powiem Ci co masz czuć. Każdy ma prawo do tego by odczuwać śmierć kogokolwiek na swój sposób. Nie istnieje bowiem coś takiego jak 'niewłaściwe zachowanie' w takiej sytuacji. Pamiętajmy, że każdy z nas jest innym człowiekiem i dajmy sobie oraz innym przyzwolenie na to, by czuć. Jakiekolwiek uczucie by to nie było, jest ono zawsze właściwe, bo pochodzi z naszego serca. Można czuć każdą emocję: złość, lęk, gniew, radość. Można śmiać się, płakać, nie odzywać, wegetować, krzyczeć, biegać. Dajmy sobie przyzwolenie na wyrzucenie z siebie tych emocji po stracie. To naprawdę bardzo ważne, by oczyścić się z tego, żeby nie trzymać tego w sobie. W innym razie to w nas narasta, ponieważ kiedy zamykamy się przed całym światem, zatrzymujemy te uczucia w sobie. Wtedy one tylko i wyłącznie w nas narastają i to w ogromnie negatywny sposób i utrzymuje się przez bardzo długi czas. Czasem nawet całe życie.

Można oczywiście 'zacisnąć zęby', 'iść dalej' i być 'twardym, jak skała'. Tak, ale nawet po trzech, ośmiu czy 12-tu latach to i tak wychodzi. Zawsze w najmniej spodziewanych momentach, kiedy mamy najmniejszą kontrolę nad naszymi emocjami - nie zastanawiamy się nad tym, nie myślimy o tym - wtedy to wszystko wychodzi i niestety najczęściej zrzucamy tę 'bombę emocjonalną' na drugą osobę, która w gruncie rzeczy niczym nie zawiniła. Wtedy pojawia się poczucie winy i zastanawiamy się skąd w nas takie hiperboliczne reakcje. Wszyscy mogą nam mówić, że po stracie tamtej osoby staliśmy się jacyś bardziej wrażliwi, dziwni, zamknięci w sobie. To nie jest takie proste. Sęk w tym, że tak bardzo trzymaliśmy od początku w sobie te emocje (zakopaliśmy je, zamietliśmy pod dywan), że one gdzieś tam, jakimś cudem muszą znaleźć ujście. I jakiekolwiek ujście by to nie było, te uczucia muszą ujrzeć światło dzienne. A dzieje się to w różny sposób. Gdy mamy katar, musimy oczyścić nos. Gdy pijemy wodę, musimy ją przefiltrować. Wylewanie uczuć jest więc swego rodzaju naturalną fizjologią psychiki. Musimy pozwolić naszemu umysłowi na oczyszczanie się. Nie tylko poprzez płacz, chociaż często to właśnie on jest narzędziem do wyrzucania z siebie emocji (musimy umieć posługiwać się danymi nam narzędziami), ale jeśli masz ochotę krzyczeć, jesteś wściekły/wściekła na zmarłego, na sytuację, to po prostu to z siebie wyrzuć. Nie na inną osobę lub każdą napotkaną, tylko na przykład usiądź w samochodzie (silnik wyłączony, na parkingu, gdzieś gdzie możesz być sam/sama) i wykrzycz się. Tylko nie wal w kierownicę! Możesz też położyć poduszkę na kolanach i zacząć w nią walić pięściami. Kolejna opcja to wziąć jakiś materac i okładać nim ścianę, podłogę lub kaloryfer. Kiedyś widziałam w pewnym serialu jak matka z synkiem po stracie męża/ojca rozbijali słoiki z dżemem o ścianę w garażu (które de facto dostali od innych ludzi na pocieszenie, bo zawsze przecież przynosi się jedzenie). Zaopiekuj się sobą w tym momencie. A najważniejsze jest to żebyśmy zdali sobie sprawę z tego, że jeżeli czujemy się zagubieni, potrzebujemy pomocy, bo nie potrafimy zrozumieć tego co mówi nam nasze ciało i nie wiemy jak mamy sobie pomóc, ani co zrobić, rozmowy ze znajomymi/rodziną/przyjaciółmi nam nie pomagają to zwróćmy się do o pomoc do specjalisty, tj. terapeuty, psychologa, psychiatry, psychoterapeuty. Najlepiej jednak żeby była to osoba zaufana lub z zaufanego polecenia. Nie chodzi tu o żadne leki uspokajające (choć niektórzy mogą takowych potrzebować), jednakże o zwykłą rozmowę w miejscu, gdzie czujemy się bezpiecznie i z osobą, która naprawdę nas zrozumie w tak ciężkiej sytuacji. Często wystarczy tylko rozmowa, z właściwą osobą.

Kiedy zmarła ta osoba, moja znajoma ogłosiła takie zdanie: "Na zawsze w naszych sercach". Postanowiłam napisać krótki wiersz dla zmarłej i zamieścić w nim w/w zdanie, bo uznałam je za piękne.

Wciąż żyjesz
Wciąż jesteś
Ukochana
Umiłowana
Niezapomniana
Żywa wciąż w naszych wspomnieniach
Na zawsze w naszych sercach
Na zawsze w nas

I taka dla nas pozostaniesz
Nic nie zmieni krzty naszych wspomnień
Bo Tyś nasza

Krocz Boską drogą
Niechaj Cię świetliste Niebo prowadzi
I bądź przy nas zawsze
A u kresu znów się spotkamy


My dears,

Recently it started again happening better in my life. I found the answers to many of my questions. Everything seemed to be already clear and suddenly some information literally knocked me off my feet. I won't go into details, because I don't want to engage a third party here. Information related to the death of the person I knew. It freezed me that day. It appeared in me lots of extreme feelings. I raved so throughout the day and night. I couldn't sleep. I thought a lot about what I can do, how to help, what I should. It emerged immensity of questions, doubts and one big rushing compound of thoughts. It's a very distressing and sad event for the family and friends of the deceased person. It's easy to tell others, "this person doesn't feel pain", "don't worry", "you have to live on" etc. However, these phrases don't help neither the deceased person or those who grieve. Being affected by the death of a loved one or family you don't know what to do, what to think, how to think, what to do next. I don't have a prescription for the pain, nor I will tell you what to feel. Everyone has the right feel the death of anyone their way. Since there is no such thing as 'inappropriate behavior' in this situation. Remember that each of us is a different person and give yourself and others permission to feel. Whatever the feeling, it is always appropriate, because it comes from our heart. You can feel every emotion: anger, fear, wrath, joy. You can laugh, cry, not speak, vegetate, scream, run. Give yourself permission to throw out those emotions after the loss. It's really very important to clear out of this, so don't keep it inside. Otherwise, it will grow in us, because when we close ourselves from the world, we stop these feelings inside. Then they only grow in us, in a very negative way and lasts for a very long time. Sometimes even a lifetime.

Of course you can 'bite the bullet', 'go ahead' and be 'tough as nails'. Yes, but even after three, eight or 12-years, it still comes out. Always in the most unexpected moments, when we have least control over our emotions - we don't wonder about it, we do not think about it - then it all comes out and unfortunately most often we dump the this 'emotional bomb' on another person who, in fact did nothing. Then there is guilt and we wonder how in us such hyperbolic reactions. Everyone can say to us that after the loss of that person we have become more sensitive, strange, closed inside. It's not that easy. The problem is that so much we kept from the beginning these emotions in ourselves (we buried them under, we swept them under the carpet) that they somewhere, somehow must find an outlet. And any outlet it is, these feelings must see the light of day. And this happens in different ways. When we have a cold, we have to clean up our nose. When we drink water, we have to filter it. Throwing out feelings is some kind of natural physiology of psyche. We must allow our minds to cleanse. Not only by crying, although often it is in fact a tool to throw out from ourselves emotions (we need to be able to use the tools given to us), but if you want to scream, you're mad/angry at the deceased, the situation, just simply throw it out from yourself. Not onto another person or any encountered one, just for example, sit in the car (engine off, in the parking lot, somewhere where you can be alone/by yourself) and shout it out. Just don't slog on the steering wheel! You can also lay a pillow on your lap and start hitting it with fists. Another option is to take a mattress and pummel it against the wall, floor or radiator. I once saw in a TV series that a mother with her son after the loss of husband/father they smashed jars of jam
 against a wall in the garage (which de facto they got from other people for comfort, because after all, we always bring the food). Take care of yourself at this point. The most important thing is for us to realize that if we're lost, we need help because we can't understand what our body tells us and we don't know how to help ourself or what to do, talking to friends/family/other people doesn't help, we should turn to for help to a specialist, ie. a therapist, psychologist, psychiatrist, psychotherapist. Ideally, however, it would be that he/she is a trusted person or from a trusted recommendation. It's not about any sedatives (though some may require those), but about a simple conversation in a place where we feel safe, and with a person who really understands us in such a difficult situation. Often, you only need to talk, with the right person.

When this person died, my friend announced such a sentence: "Forever in our hearts." I decided to write a short poem for the deceased and place above-mentioned sentence, because I consider it to be beautiful.

Still alive
You still are
Dear
Beloved
Unforgettable
Still alive in our memories
Forever in our hearts
Forever in us

And so for us you will remain
Nothing will change a whit of our memories
Because Thou is ours

Walk God's path
Let luminous Heaven lead you
And be with us always
And at the end we will meet again


Niniejsze dzieło podlega ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim.Ochrona prawa autorskiego jest chroniona z mocy prawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz /Thank you for comment