21 paź 2015

Moja dusza płacze/ My spirit cries

Wciąż szukam w swoim życiu drogi. Szukam, pragnę, dociekam, chcę, czuję. Mogłabym pracować w korporacji, mogłabym być kasjerką w sklepie, mogłabym otworzyć własny biznes, mogłabym pracować w wielu zawodach bez względu na otrzymane z tego pieniądze, bo nie o pieniądz tu chodzi.
Jestem młodą osobą, która 'niby' ma wiele przed sobą, 'zwłaszcza wiele możliwości'. Znam wiele osób, które zarabiają na swojej pasji. Znam wiele osób, które zarabiają na działalności, która sprawia im przyjemność, w której dają coś innym od siebie. Znam też takich, którzy zarabiają ze złością, z ogromem niechęci, smutku i żalu. Znam też osoby, które zarabiają na swoją rodzinę, na czymś na czym się znają i są szczęśliwe, bo więcej im nie trzeba. Dwie pierwsze osobistości i ostania wzbudzają we mnie podziw i odwagę, by faktycznie 'złapać życie za rogi'. Celem mojego myślenia jest: zarabiać, by utrzymać rodzinę; zarabiać na pasji; zarabiać na pracy, w której daję ludziom coś od siebie, coś dobrego. Pragnę to wszystko połączyć przynajmniej w jakimś najmniejszym stopniu. To nie musi być coś w rodzaju: 'kocham tańczyć, jestem tancerką, więc otworzę szkołę tańca'. Nie chcę tu popadać ze skrajności w skrajność. Chcę znaleźć coś po środku, coś dla siebie, co będzie dla mnie wystarczalne. Nie potrzebuję markowych rzeczy, kilkuset metrów kwadratowych do godnego życia, to samo nie będzie też priorytetem moich dzieci. Chcę szczęścia, pragnę szczęścia. Do niego dążę. A wiem, że szczęście nie oznacza wielkich osiągnięć, zer na koncie, figury i ładnych zdjęć. Wciąż poszukuję. Odnalazłam już wiele, ale wciąż nie straciłam apetytu na życie. Czegoś co spowoduje, że poza dziećmi, mężem, rodziną, pracą, pasją i wiarą sprawi chęć. Nasze mózgi są trochę jak pasożyty, bo wciąż potrzebują stymulacji, by wzrastać. Nasze mózgi wręcz kochają rozwój. Każdy z nas dąży do szczęścia, ale dla każdego z nas szczęście inne ma imię. Wydawałoby się, że gdy znajdę wymarzoną pracę, będę spełniony/spełniona, gdy będę miał/miała własną rodzinę - będę szczęśliwy/szczęśliwa. Jednak gdy osiągniemy dany cel, wciąż nam mało i nie jest to złe. Złe jest wtedy, gdy staje się to chorobą, gdy staje się to szaleńcze. Natomiast, gdy zdrowo szukamy czegoś małego, ale trochę więcej - rozwijamy skrzydła. Na przykład, matka - z pierwszego spostrzeżenia spełniona, bo ma dzieci, męża i stałą dobrą pracę -  angażuje się w komitet rodzicielski. To tylko przykład, ale pokazuje, że nawet te najbardziej trywialne propozycje 'uskrzydlenia' nie są nam dalekie. Wystarczy otworzyć troszkę szerzej oczy. I właśnie to próbuję zrobić, tego staram się dokonać. Zobaczymy jakie plony to przyniesie. Nie przestanę otwierać oczu, czekać i być otwartą na wszelkie propozycje losu.

I'm still looking for my way in life. I'm looking, I investigate, feel. I could work in a corporation, could be a cashier at the store, could open my own business, I could work in many professions regardless the money received, because it's not about the money. I'm a young person who 'apparently' has a lot in front of, 'especially a lot of possibilities'. I know many people who make money on their passion. I know a lot of people who make money on their businesses in which they give people from theirselves. I also know those who make money with anger, with the enormity of resentment, sadness and grief. I also know people who make money on their family, on something they know and are happy, because that's enough for them. The first two figures and the last one arouse my admiration and courage to actually 'grab life by its horns'. The purpose of my thinking is: to make money to support my family; make money on a passion; make money at a job where I give people something from myself, something good. I want to connect it all at least at some point. It does not have to be something like: 'I love to dance, I'm a dancer, so I'll open a dance school.' I don't want to fall from one to extreme. I want to find something in the middle, something that will be for me SUFFICIENT. I don't need designer labels, a few hundred square meters to live a dignified life, the same thing won't be a priority for my children. I want happiness. I aspire to it. And I know that happiness does not mean great achievements or zeros on my account, figure and nice pictures. I'm still searching. I found a lot, but still haven't lost my appetite for life. Something that will make outside kids, husband, family, work, passion and faith, the desire. Our brains are a bit like parasites, because they still need stimulation to grow. Our brains simply love development. Each of us aspires to happiness, but for each of us happiness has a different name. It would seem that when you find a dream job, you'll be satisfied, when you'll have your own family - you're happy. But once we reach this goal, it's still not enough and it isn't bad. The bad part is when it becomes a disease, when it becomes hectic. On the other hand, when we healthily look for something small, but little more - we spread our wings. For example, a mother - the first insight satisfied because she has children, husband and good satisfying job - involved in the parental committee. This is just an example, but it shows that even the most trivial proposals of spreading wings are not far away. Just open your eyes a little bit wider. And that's what I'm trying to do, that's what I'm trying to make come true. We'll see what crops it will bring. I won't stop opening my eyes, waiting and being open to any suggestions fate will propose.



Niniejsze dzieło podlega ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim.Ochrona prawa autorskiego jest chroniona z mocy prawa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz /Thank you for comment